Uwielbiam zanurzenie w głos Anji, w swoje ciało i umysł nierozłącznie splecione na macie. Grupa jest gdzieś w tle, a ja spotykam się sama z sobą. Większość czasu mam zamknięte oczy, bo instrukcje są tak klarowne, że nawet nie ma potrzeby patrzyć. Płynnie, prawdziwie, z lekkością… podążam za oddechem, głosem poza moją skołataną głowę ku uwalniającemu tu i teraz:)
Anja prowadzi zajęcia wspaniale. Polecam te zajęcia, ponieważ możemy poznać asany ale też doświadczyć relaksacji i medytacji.
Zajęcia jogi z Anją w Krakowie – polecam Wam je z całego serca, bo sama doświadczyłam już nie raz zbawiennego wpływu na ciało i emocje podejścia do Jogi, którym dzieli się Anja. Ona sama nazywa je ‘holistycznym’ i to chyba dobre słowo, bo zawiera w sobie i uważność, i głęboką otwartość na uczestników zajęć, i czerpanie z prawdziwych korzeni Jogi, i… jej lekkie poczucie humoru, które zawsze wplata w swoje barwne opowieści o tradycji Jogi.
Zainspirowana ostatnim spotkaniem tym jak opowiadałaś że Nidrę można robić wszędzie – robię podczas podróży pociągiem. I praktycznie codziennie krótka lub jak mam chwilę to dłuższa po mojej praktyce. Jestem Ci za to bardzo wdzięczna.
Bardzo mi się podobało na twoich zajęciach i mam taka nadzieję że jeszcze mnie przywieje do Krakowa tak abym mogła dołączyć
Podzielam zdanie Justyny – to było niesamowite spotkanie… jak dobrze, że udało mi się na nie dotrzeć – po prostu miałam tam być :) bardzo dziękuję za świetny czas, mnóstwo inspiracji, przemyśleń. Teraz muszę to wszytko „przetrawić”. Jeszcze raz dziękuję!
To była wspaniała podróż❤ Jedne z bardziej inspirujących warsztatów w moim życiu. Anja rzetelnie, interesująco i pięknie przeprowadziła nas przez dolny trójkąt czakr. Uwielbiam nauczycieli, których praktyka oprócz mocnego osadzenia w tekstach, jest mocno osadzona w życiu codziennym. Dziękujemy Anju!
Bardzo dużo mi pomógł Twój kurs w odnalezieniu odpowiedzi na to gdzie zmierzać dalej, po co sięgać i co rozwijać! Dziękuję
Byłam uczestniczką pierwszego ‘Zanurzenia’ organizowanego przez Anję w 2015r. i był to jeden z najpiękniejszych wyjazdów w moim życiu. Nie tylko ze względu na miejsce (ten warsztat odbył się akurat w Bieszczadach) ale przede wszystkim praktykę – świadomie i dojrzale zaplanowaną jako proces rozłożony na tygodniowe odosobnienie. Tak, by na koniec każdy z nas mógł znaleźć się w innym miejscu niż w momencie przyjazdu, by zszedł kilka poziomów w głąb siebie, zarówno w aspekcie ciała, jak i emocji, a nawet ducha. Nie mam wątpliwości, że i w tym roku będzie podobnie, dlatego sama nie mogę doczekać się już drugiego ‘Zanurzenia’.